Blog
Moje cele? Nie moje cele?

"Okiem psychologa. Jak wyznaczać cele, które są naprawdę nasze?"
Z jednej strony bez nich nie da się żyć. Dzięki nim idziemy do przodu, spełniamy marzenia, rozwijamy się w różnych obszarach.
Z drugiej strony mam poczucie, że cele potrafią sprawić, że żyjemy wąskotorowo, jednorodnie, nie mamy innej perspektywy, że celem staje się dojście do upragnionego celu. Codziennie zatem próbujemy posunąć się na przód, żaląc się i frustrując, że tak wolno nam to idzie, że wręcz zbaczamy ze ścieżki, że się cofamy czy nawet z niej uciekamy.
Owszem, są ludzie, którzy wyznaczają sobie cele i je realizują bez najmniejszego problemu. Nawet jeśli przeszkoda się znajdzie, to z lekkością ją pokonują (tak to przynajmniej wygląda, gdy patrzy się z boku).
Ostatnio spotykam coraz więcej ludzi, którzy wprost mówią o zagubieniu się w swoim życiu. Czują potrzebę, tęsknotę za zmianą, za swoim kierunkiem w życiu, choć nie do końca są w stanie określić, o co im chodzi. Zagonieni, zaplątani w codzienności, trudno im się nawet zatrzymać i zapytać: czy to co teraz robię, to jest to co bym chciał/a?
Wydaje się, że boimy się tego pytania, a jeszcze bardziej boimy się odpowiedzi na nie. Co jeśli nic mi nie przyjdzie do głowy? A to pytanie z kolei rodzi wiele przykrych emocji: przerażenie, pustkę, złość, bezradność. Trudno nam z takimi uczuciami długo wytrzymać, więc gonimy dalej, aż ciało zaczyna odmawiać posłuszeństwa (więcej na ten temat w artykule Co mówi do nas nasze ciało?).
Wszelkiego rodzaju przewlekłe bóle, wrzody, migreny, nudności (o ile nie jest to wynikiem choroby) to znak, że ciało też zaczyna się buntować przeciwko takiemu trybowi życia. Z kolei zmęczenie, obniżony nastrój, wypalenie, ale też coraz większa złość sprawiają, że co raz mniej z życia czerpiemy.
Niekiedy realizacja celów zaczyna przytłaczać, jest to zbyt duży ciężar. Pojawia się lęk i depresja, rezygnacja z jakiegokolwiek działania oraz myślenie - po co mam to robić, skoro i tak nie przyniesie to pożądanych rezultatów. Tutaj też jest pułapka.
Z jednej strony jest pragnienie, żeby osiągnąć to, co sobie zaplanowaliśmy, z drugiej zaś ciągłe odkładanie, odwlekanie (ucieczka), co powoduje frustrację i złość na siebie. Wydaje się to być perspektywą bez wyjścia.
Czy na pewno?
Warto wtedy wrócić do początku i zadać sobie pytania: Czy te cele są moje? To pytanie warto sobie zadać zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy otoczenie wywiera na nas tak często presję: idź na doktorat, kup duże mieszkanie, musisz mieć bogatego męża. To nie są Twoje cele? Jeśli nie, to czyje? Gdy je osiągnę, to co się stanie? A co się stanie, gdy sobie odpuszczę? Może to pomóc nam powrócić do siebie, swoich potrzeb, tęsknot i marzeń.
Jak zdefiniować cel dla siebie?
Wszędzie można znaleźć teorie na temat tego jakie powinny być – ambitne, mierzalne, określone w czasie itd. Zapominamy o najważniejszym - ma być to cel, na który mam swoją pełną zgodę. Gdy jest odwrotnie, gdy czujemy przymus, gdy na samą myśl dostajemy drgawek i cała energia od nas odpływa – zastanówmy się: Czy ja naprawdę tego chcę. Myśl o celu, który jest naprawdę Twój ma sprawiać Ci radość i przyjemność oraz dodawać energii.
Katarzyna Mianowska - psycholog, psychoterapeuta
When you subscribe to the blog, we will send you an e-mail when there are new updates on the site so you wouldn't miss them.
Komentarze 17
Ooooo! To mi się spodobało - to zdanie, że trzeba mieć swoją wewnętrzną zgodę na cel, a nie jakieś tam tylko SMART'y, których człowiek staje się po woli bezwolny.
Nic dodać nic ująć!
Z drugiej strony proszę wziąć pod uwagę fakt, że środowisko może być idealnym motywatorem. Mam na myśli szczególnie cele finansowe.
Mogę się z tym zgodzić. Biznes rządzi się swoimi prawami. To co chciałem przekazać to to, że życie rządzi się trochę innymi prawami.
A moje życie wiąże się jedną zasadą dotrwać do wypłaty, niestety.
Świetny artykuł, z przyjemnością zajrze na tego bloga, żeby przeczytać wiecej. Na najlepszy-psycholog.pl jest artykuł o psychologii pracy, tez w podobnych stylu.
eee tam, byłem i czy tałem ten artykuł, spodziewałem się czegoś więcej. Myslę, że wyzwaniem przed którym teraz psychologia w pracy stoi to jak powstrzymać szerzący się niepokój wśród pracowników dotyczących ich przyszłości. Pozdrawiam, PS. Może ktoś o tym coś napisze?
Hello Jako stała czytelniczka waszego bloga proszę o nowy post bo już nie mam co czytać! Pozdrawiam panie psycholog
Pani Aniu, Już wkrótce na naszym blogu psychologicznym nowy artykuł. Tym razem o asertywności. Zapraszamy - Gabinet Psychologiczny RAZEM
Ok tak więc czekam z niecierpliwością
kiedys trafilam na artykuł, w którym polecno napisac na kartce 10 swoich zamierzen,a potem włożyć kartkę do szuflady i zajrzec do niej za rok. Okazuje się ze choć "nic" nie robimy w kierunku ich zrealizowania, po roku okazują sie czesciowo zrealizowane. moze magia tej kartki polega na tym, ze to co się na niej znajduje zwykle jest tym co naszemu mózgowi wydaje się osiągalne.moze wiec kluczem do zrealizowania celu jest własnie jego okreslenie?
Fajny artykuł, cele w życiu są ważne, trzeba jednak pamiętać o tym aby podczas ich realizacji nie krzywdzić innych ludzi. Im więcej człowiek czyni dobra, tym częściej dobro wraca do niego. Wiem to z doświadczenia - nasi klienci na parkingu Okęcie zawsze do nas wracają, ponieważ staramy się aby byli zadowoleni.
Fajny artykuł, cele w życiu są ważne, trzeba jednak pamiętać o tym aby podczas ich realizacji nie krzywdzić innych ludzi. Im więcej człowiek czyni dobra, tym częściej dobro wraca do niego. Wiem to z doświadczenia - nasi klienci na parkingu Okęcie zawsze do nas wracają, ponieważ staramy się aby byli zadowoleni.
A ja posnatowilem spedzac wakacje nad cieplymi morzami i to realizuje. Leze sobie wlasnie na tarasie w Egipcie i czuje, ze jest dobrze. pozrawiam wszystkich psychologow ;-)
Dodam tylko, że w porę wróciłem z tego Egiptu bo jak teraz patrzę w TV to tam jest masakra!
Realizacja celów, które zostały nam wmówione, jako nasze przez "życzliwych, którzy zawsze dużo lepiej od nas wiedzą, co jest dla nas dobre, to najczęstszy powód frustracji i niezadowolenia z życia. Tak już niestety bywa, że najczęściej na jakimś etapie życia ktoś w nas zabija NASZE marzenia, dla naszego dobra, by zaoszczędzić nam niepowodzeń A reaktywować je, jak już zmądrzejemy, nie zawsze już można.
Nie jest łatwo rozpoznać cel, który wmówiliśmy sobie jako "własny". Niekiedy jest on tak mocno zakorzeniony w naszym życiu, że nawet do głowy nam nie przychodzi, że to cel zasugerowany przez kogoś innego. Czasem pomaga pytanie: "Co mi naprawdę da jego osiągnięcie?" Cały problem w tym, że nieczęsto się uciekamy do powtórnej analizy "pewniaków" Kto sam przed sobą przyzna, że nie bardzo wie, czego chce?